Showing posts with label making things. Show all posts
Showing posts with label making things. Show all posts

Tuesday, 12 February 2013

la mitica 5ª E (non una calsse qualsiasi) / milano

9 febbraio 2013, sabato é stata una bellissima giornata. :)))))))))
sono stata a milano :) con pat (www.patriziafato.it) e con i piccoli selvaggi e le piccole pesti della "mitica 5ª E" (ma questa espresione l'avevo imparato solo alla fine della mattinata) per fare un laboratorio molto, ma molto segreto. ci siamo trovati in una grandiosa location di susana ceruti, che si chiama officina "mano libera" per indurre i ragazzi a creare dei testi e disegni - un laboratorio di creatività in forte conessione con la nostra attività in memoramia ;)

eravamo tanto coinvolte, occupate e emozionate che non ci era neanche passato per la mente di fare delle foto, la camera fotografica é rimasta inutilizzata nella tasca delle mia borsa. un disastro! la prossima volta (spero ci sarà una prossima volta!) mi devo impostare la sveglia nel cellulare per tirarla fuori e fare la documentazione :).

la prima cosa che mi ha molto sopreso (forse non dovrebbe, non lo so) era la scelta dei tavoli - i ragazzi si sono immediatamente divisi tra maschi e femmine. é l'età? o cercavano di indovinare le nostre aspettative? per rispetto alle loro scelte non abbiamo cambiato niente. doveva rimanere una cosa spontanea in tutto e per tutto.

per davvero a tutto ci ha pensato pat, ogni partecipante poteva scegliere tra tante domande che stimolavano la immaginazione senza confini.ma... i ragazzi hanno preferito stare dentro uno schema e hanno deciso di scegliere proprio gli stessi foglietti, e come non bastasse si sono lanciati nel scrivere e disegnare quasi le stesse cose, ma per fortuna con stili e grafie diverse :)

e così, sotto un provisorio titolo di "reparto di cardiologia" sono stati creati i disegni delle ragazze:


..."la menagerie dei pachidermi" dei ragazzi:


e la prolifica produzione letteraria:


la giornata ci ha procurato delle grandi soddisfazioni, ragazzi che erano arrivati un pochino distratti si sono messi a scrivere e disegnare con grande impegno (grazie matias!), altri concentratissimi dall'inizio alla fine (filippo :))), a mia sorpresa sono stata abbracciata più volte (milani, mariah e alabama, baci ragazze), si sentivano grandi risate di roberto, sottofondo musicale garantito da arianna, ringrazio per i bellissimi sorrisi di ragazze e acute battute di maschietti, attenta spiegazione di martina, e per perfino elias, che non aveva grande spirito di partecipazione (capisco perfettamente il sabato bisogna sopratutto giocare, vero josé?) non ci ha lasciate a mani vuote! ma sopratutto ringrazio moltissimo patrizia la mia insostituibile socia in questa fantastica avventura :)))


abbiamo concluso con uno brainstorming, sopratutto con le femmine, che ci hanno svelato piccoli segreti della classe, scelto le loro preferenze per organizzazione del materiale, ideato il titolo e altri particolari del progetto di cui non posso svelare i dettagli...da tutto questo nascerà presto una sorpresa. speriamo in bene!


the texts and drawings that you see on the pictures were made by the kids - "the small savages and little plagues from mythical 5 th E" form one of the milan elementary schools, during my one-day trip to milan. saturday the 9th, together with patrizia, we made a creative workshop for kids (10-11years old) in "officina mano libera" - beautiful place in the center of the city. the children were to write and draw in order to create together a book that shall be (tsss...) a surprise for someone very special.

Tuesday, 8 January 2013

chińskie wycinanki / chinese paper cuts

16 XII 2012, Palazzo Mazzetti, Asti.

workshop of paper cutting with Chinese masters, red&gold rice-paper, scissors and Filip :)

our young teachers


the tiger
filip

ag

wishing you luck in the new year! happy 2013 :)

Thursday, 22 November 2012

rok korczakowski w turynie / warsztaty na bis

rok korczakowski ma się co prawda ku końcowi, ale w turynie odbyło się zapowiadane podczas konferencji warsztaty w Muzeum Przyrodniczym, o konferencji pisałam tu.


to chyba pierwszy raz, kiedy uczestniczyłam w jakiejś inicjatywie głównie (choć nie wyłącznie) po to, żeby opisać to na blogu. marzyło mi się, żeby powodem mojej wycieczki do turynu było uczestnictwo choć jednego z moich własnych dzieci w warsztatach. "Los na loterii" wygrały dzieci ze szkoły "n.tommasio" z turynu. miałam się tam pojawić w charakterze tłumacza, ale szczerze mówiąc nie było to zupełnie potrzebne. Andrzej Pilichowski-Ragno doskonale sobie radził konwersując biegle w obu językach: włoskim i polskim, a do pomocy miał jeszcze dwie młode dwujęzyczne dziewczyny, których imiona zupełnie wypadły mi z głowy (przepraszam!).



po krótkim wstępie na temat Korczaka, a następnie po przeorganizowaniu się w duety, tudzież pojedyncze sztuki, dzieciaki lat 8 przystąpiły do pracy. celem warsztatów było stworzenie z dostępnych materiałów, (korki, nakrętki, wycinki, papiery, szmatki, gałązki itd, zwierzęcia (lub czegoś w tym "stylu"). wszyscy z zapałem zaczęli kombinować, rozkładać przedmioty, wymyślać. niektórzy mieli gotowe pomysły w głowach. tym poszło szybko, potem tylko "udoskonalali" swoje zwierza. niektórzy inspirowali się jakimś pojedynczym elementem, lub kolorem, a jeszcze inni ani rusz nie mogli wybrnąć z twórczego impasu - im pomagali niestrudzenie Anita Andrzejewska i Andrzej Pilichowski.
(niestety podczas największego natężenia twórczych sil musiałam pobiec na pociąg, wiec na koniec przytaczam słowa agnes, która została do końca warsztatów.)

"Kiedy dzieci skończyły już prace, zabrano je ostrożnie w kat sali, gdzie w zaimprowizowanym atelier fotograficznym, zrobiono ich zdjęcia. Na koniec posadzono dzieci na podłodze i wyświetlono slajdy ze zdjęciami prac. Przy każdym slajdzie dzieci najpierw zgadywały co to za zwierze, potem zgłaszał się autor i komentowano pokrótce prace. Dzieciakom bardzo się podobało."

księżniczka
nietoperz
twarz
rekin młot
świnka
tygrys
dodam jeszcze, ze młodzi twórcy podeszli do zajęci z taka powaga i zaangażowaniem, ze za boję się napisać, ze była to dobra "zabawa". określiłabym to raczej jako "kawal dobrej roboty", oczywiście ze strony tak dużych jak i małych uczestników. wszystkim dziękuję za miłe spotkanie, a szczególnie agnes za pretekst do małej ucieczki z prowincji do wielkiego miasta :)

mam nadzieje, ze nadarzy się okazja do zobaczenia się na kolejnych warsztatach :)))
pozdrawiam serdecznie
ag

Tuesday, 30 October 2012

jej wysokość xufa de valencia

obiecałam sobie kiedyś, że nie będę tu na blogu zbaczać z tematu życia kulturalnego, tudzież własnej lub cudzej twórczości radosnej... tym razem jednak muszę zrobić wyjątek i wrócić na chwilkę do botaniki. wtajemniczeni wiedza, że łażę po lesie i zbieram chwasty w celach konsumpcyjnych, tudzież, że obsiewam zagony dziwnymi roślinami, odnoszę sukcesy w uprawie bawełny, rabarbaru czy porzeczek na piaszczystej ziemi Piemontu, więc zapewne nie zdziwi ich, że...
z dużą przyjemnością mam zaszczyt zaprezentować:

jej wysokość xufa de valencia


wyhodowana z takiego oto źródła:


a to część plonów:


tak naprawdę jest tego dużo więcej. na parę litrów horchata starczy, ale wydłubywanie tych "kartofelków" z błota w ostatnich dniach października i to przy szalejącym wietrze z bieguna północnego należny zaliczyć do rubryki "poświecenie". na szczęście są pyszne, słodkie i jak na mój gust całkiem spore, wiec mam nadzieje na rekompensatę za obtarte i zgrabiałe paluszki, pot spływający spod wełnianej czapki i ubłoconą kapotę, o przemarzniętych stopach w kaloszach już nic nie mówię...

mniam!

Monday, 7 May 2012

japoński dzień dziecka / japanese children's day / festa dei bambini 子供の日

may the 5th was the japanese children's day, did you celebrate it? we did.




and if there is no wind at all in the sky, you can get it by yourself! :)))




Friday, 2 March 2012

constrained to construct 2

another cardboard house I've made.
little bunnies need cages ;)))
cages protect them from wolves...


Tuesday, 8 March 2011

5 o'clock with tracey emin





I know, I cannot be compared to tracey emin, but this brings her on my mind. I’ve used the “tea stained fabric” from one of the former posts, I’ve printed one of my works on it and now I’m in the middle of embroidering flowers, wish me good work.