Friday, 22 June 2012
Thursday, 21 June 2012
new / nowy / nuovo blog - ghiglioneckis
something about my kids - ghiglioneckis - you're kindly welcome!
Monday, 11 June 2012
umberto eco - memoria e dimenticanza / pamięć i zapominanie / memory and fogetting
it was a nice chilly evening yesterday, when we (thanks basia :))) went to see and HEAR umberto eco's lecture about memory and forgetting. it was really useless to introduce the man, because everyone knows him more than well in these parts. the assessor that spoke before eco stepped out of the stage not to make a fool of himself, as he said. so the lecture began. the master was in great form as usual, brilliant and hilarious. i'd expected much more enthusiasm from the audience as for me it was like meeting a superhero for a child, but some italians are much cooler than it is widely considered and they kept their distance laughing rarely and not too loud. eco cracked jokes and anecdotes, embellished his speech with quotes from nietzsche and aristotle and we were sailing in this sea of words like real sea dogs guided by his strong tongue. :))) he was speaking / reading (that i wouldn't expected!) on and on simply but florid about the value of the memory and that sometimes it is better to forget some facts. about the flood of the information in internet and the culture as the key and filter for it. apparently nothing insightful, but when he gathered those thoughts together i immediately felt to be a little bit wiser.
Friday, 8 June 2012
sen o białych małpach
wchodzę do jedynego, biednego pawilonu biennale w wenecji. drewniana konstrukcja dachu i ścian obleczona jest w półprzezroczystą folią plastikową, żeby deszcz nie przeciekał do środka i żeby jednocześnie nie zabrakło światła. dodatkowe, sztuczne oświetlenie w postaci lamp halogenowych porozstawiane jest na klepisku i co jakiś czas zaczepiam o nie i parzę się w kostkę. obiekty, prace, dzieła sztuki (?) poustawiane są również na folii plastikowej bezpośrednio rozłożonej na ziemi, ponastawiane jedne na drugich bezładnie. ludzie schylają się i wdeptują miedzy obiekty, żeby czemuś dokładniej się przyjrzeć. też schylam się w pewnym momencie i zauważam szklaną rzeźbę swojego autorstwa. nie ma mowy o pomyłce, doskonale wiem, ze to moje dzieło - urąbana nóżka od kieliszka w znacznym powiększeniu odlana z biało-mlecznego szkła. w dodatku podpisana jakimś obcym nazwiskiem. postanawiam się zemścić i ukraść rzeźbę. w pawilonie nagle zapanowuje straszne zamieszanie, bo do środka wdziera się grupa kilkudziesięciu białych małp. w myślach analizuję ich wygląd - są olbrzymie, maja krótkie śnieżnobiałe futro i bardzo ludzkie twarze - stwierdzam, ze nie znam tego gatunku. małpy porywają dzieła sztuki, wynoszą je jedno za drugim i w krótkim czasie cały pawilon zostaje ogołocony. ludzie rozbiegają się bezładnie, część próbuje walczyć z małpami, ale one są dużo silniejsze i szybsze, więc walka okazuje się skazana na porażkę. mnie jednak udaje się ukryć moja rzeźbę w nogawce spodni i pomalutku wychodzę z pawilonu. wenecja pogrążona jest w totalnych chaosie. wszędzie biegają ludzie i białe małpy trzymające w objęciach zdewastowane dzieła sztuki. decyduję się biec za nimi, ale przeszkadza mi w tym sztywne kolano - w nogawce tkwi przecież gigantyczna nóżka od kieliszka. wyjmuję ją więc i ostentacyjnie tłukę na środku chodnika (gdybym mogła stłukłabym ją na ulicy, ale w wenecji są przecież kanały, wiec ta opcja odpada). biegnę ile sil w kierunku, w którym uciekają małpy, gubię się, znikają mi z pola widzenia, w końcu zauważam fragment białego futra na którymś z mostków - odzyskuję orientację i znów biegnę. widzę, jak małpy wychodzą z jakiegoś sklepiku i oddalają się spokojnie w stronę dworca. podchodzę bliżej do witryny, w środku zgromadzone zostały wszystkie dzieła w idealnym stanie, a nade mną wisi szyld - "biuro rzeczy znalezionych" i jeszcze małymi literami pod spodem "wystawa sztuki znalezionej". teraz wreszcie wszystko rozumiem.
Friday, 1 June 2012
the 1st of June!
dzień dziecka :))) dziś wolno rozsmarować czekoladę gdziekolwiek, zamiast obiadu zjeść lody, a wieczorem pójść spać nie umywszy się w ogóle ;))) bawcie się dobrze dzikuski!
festa dei bambini! oggi si può spalmare cioccolato ovunque, invece del pranzo mangiare gelati e andare al letto senza essersi lavati, buona festa piccoli selvaggi!
happy kids' day! today you can spread some chocolate everywhere, eat ice-cream for lunch and go to bed with smelly feet. have fun little savages!
Subscribe to:
Comments (Atom)



