Showing posts with label other. Show all posts
Showing posts with label other. Show all posts
Friday, 7 March 2014
palazzo enciclopedico
(zamiast wstępu)
kilka słów na temat kur, tfu! kuratora biennale 2013. otóż osobiście nie podoba mi się on, nie lubię i nie wiem co on tam wyczyniał, nie udało mu się. w ogóle moim "natchnieniem" do opisania własnego doświadczenia stał się wywiad z onym, niejakim massimiliano gioni. najmłodszy w historii, wspaniale zapowiadający się u progu nieźle już rozkręconej, świetlistej kariery bełkotał do kamery takie bzdury, że włos siwiał na skroni. pomimo obrotów tej gwiaździstej postaci wśród gigantów pokroju maurizio cattelan czy francesco bonami, chyba nie zdołał stanąć na wysokości zadania. wśród potoku słów udało mi się uchwycić myśl, że oto on massimiliano g. wynalazł nowe horyzonty, wytyczył tor, którym biegnie nowoczesność w towarzystwie artystów niedocenianych, właściwie nieartystów (z czasów zamierzchłych), że oto on massimiliano g. zgromadził niezliczoną ilość artefaktów cudownych, tak odkrywczych, że wątpi czy my, publiczność biennale, nie tylko nie będziemy w stanie docenić (do czasu iluminacji, której powinniśmy pod wpływem wystawy doznać), ale i zrozumieć. tu się nie pomylił. ponoć rekordem tego biennale była uczestnicząca w nim ilość nieboszczyków. wykopanych spod ziemi tu i tam, również w najdalszych zakątkach globu, odkurzonych na strychach i w okrytych pleśnią piwnicach. ewidentny wielbiciel kolekcjonowania zademonstrował na biennale olbrzymie zbiory różnych przedmiotów. zabrakło przewodniej myśli, choć trudno o bardziej konkretny temat: pałac encyklopedyczny - jako kompendium wiedzy o świecie ułożone w logicznym porządku. nie bardzo dotarł do mnie kuratorski przekaz, oprócz jednego - pokazać zbiory rzeczy dziwnych, reszta rozmyła się w bezbrzeżnym morzu przedmiotów zetlałych, ustawionych w równych rządkach w kilometrowych salach. co to ma do rzeczy z osiągnięciami w sztuce na przestrzeni ostatnich dwóch lat? no nie wiem. za głupia jestem, to pewne. nie zachwyciłam się - szkoda, moja strata. na szczęście nawet dla gioni niemożliwym okazało się, przy tak olbrzymiej wystawie, przypadkowo, omyłkowo i mimochodem nie dorzucić paru prawdziwych pereł.
ps. jestem pewna, że carl gustav jung podskoczył z radości w grobie na wieść, że jego czerwona księga była gwoździem programu biennale 2013,zazdrośnie jednak łypiąc na salę gdzie rudolf steiner dzielił przestrzeń z dwójką niestrudzonych performerów.
Thursday, 6 March 2014
Thursday, 20 February 2014
othello
asti, 18th feb. 2014. intense, deep and suprising. masterpiece, inversion and eversion of othello's and iago's characters. annoying pauses and walks. endless applause.
Wednesday, 5 February 2014
mario benedetti
corazón coraza
porque te tengo y no
porque te pienso
porque la noche está de los ojos abiertos
porque la noche pasa y digo amor
porque has venido a recoger tu imagen
y eres mejor de todas tus imágenes
porque eres linda desde el pie hasta el alma
porque eres buena desde el alma a mí
porque te escondes dulce en el orgullo
pequeña y dulce
corazón coraza
porque eres mía
porque no eres mía
porque te miro y muero
y peor que muero
si no te miro amor
si no te miro
porque tú siempre existes dondequiera
pero existes mejor donde te quiero
porque tu boca es sangre
y tienes frío
tengo que amarte amor
tengo que amarte
aunque esta herida duela como dos
aunque te busque y no te encuentre
y aunque
la noche pase y yo te tenga
y no.
porque te tengo y no
porque te pienso
porque la noche está de los ojos abiertos
porque la noche pasa y digo amor
porque has venido a recoger tu imagen
y eres mejor de todas tus imágenes
porque eres linda desde el pie hasta el alma
porque eres buena desde el alma a mí
porque te escondes dulce en el orgullo
pequeña y dulce
corazón coraza
porque eres mía
porque no eres mía
porque te miro y muero
y peor que muero
si no te miro amor
si no te miro
porque tú siempre existes dondequiera
pero existes mejor donde te quiero
porque tu boca es sangre
y tienes frío
tengo que amarte amor
tengo que amarte
aunque esta herida duela como dos
aunque te busque y no te encuentre
y aunque
la noche pase y yo te tenga
y no.
Wednesday, 11 September 2013
Thursday, 16 May 2013
Monday, 25 March 2013
kiss the princess / villa paolina / earth hour 2013
we celebrated the wwf's "earth hour" in the darkness... in the forest, by the pond with frogs, toads and tritons. it was beautiful and exciting, especially for filip. he has kissed like three or four toads calling them beautiful sweethearts. fortunately none of them has turned to be a princess. ;)
I learned a lot about the amphibians thanks to a lecture of a herpetologist. and I was quite sad and surprised to get to know that maybe we are one of the last people on this earth to coexist with amphibians, as the populations and species decrease so fast. the number of amphibians decreased of 70% in last 35 years, and we've lost 120 species since 1980, about a third of the species risks the extinction.
goodbye bufo viridis, hyle intermedia, lissotrion vulgaris and mesotriton alpestris.
and thank you humankind :(
I learned a lot about the amphibians thanks to a lecture of a herpetologist. and I was quite sad and surprised to get to know that maybe we are one of the last people on this earth to coexist with amphibians, as the populations and species decrease so fast. the number of amphibians decreased of 70% in last 35 years, and we've lost 120 species since 1980, about a third of the species risks the extinction.
goodbye bufo viridis, hyle intermedia, lissotrion vulgaris and mesotriton alpestris.
and thank you humankind :(
Monday, 11 February 2013
winter
what, in italy, is being called "weather anomalies", "meteorological disaster", "extreme weather conditions" or "public communication system paralysis" in other countries lasts for at least 3 months and is called WINTER.
dear winter, finally we have you here. thank you!
ciò che, in Italia, è stato chiamato "anomalie climatiche", "disastro meteorologico", "condizioni meteorologiche estreme" o "paralisi della comunicazione pubblica" in altri paesi ha una durata di almeno 3 mesi e si chiama INVERNO.
caro inverno, finalmente ti abbiamo qui. grazie!
dear winter, finally we have you here. thank you!
ciò che, in Italia, è stato chiamato "anomalie climatiche", "disastro meteorologico", "condizioni meteorologiche estreme" o "paralisi della comunicazione pubblica" in altri paesi ha una durata di almeno 3 mesi e si chiama INVERNO.
caro inverno, finalmente ti abbiamo qui. grazie!
zima panie i panowie :)))
Tuesday, 8 January 2013
cirko vertigo / torino
chińskie wycinanki / chinese paper cuts
Tuesday, 4 December 2012
the styles and periods of the calligraphy art in china / palazzo mazzetti (asti)
stile "sigilli"
"kanji"
corsivo
corsivo
domenica 2XII fondazione palazzo mazzetti - asti. conferenza "le età dell'arte calligrafica in cina - introduzione all'arte dei pittogrammi cinesi, esercizi di scrittura a cura di quan shiran con voce narrante.
Thursday, 22 November 2012
rok korczakowski w turynie / warsztaty na bis
rok korczakowski ma się co prawda ku końcowi, ale w turynie odbyło się zapowiadane podczas konferencji warsztaty w Muzeum Przyrodniczym, o konferencji pisałam tu.
to chyba pierwszy raz, kiedy uczestniczyłam w jakiejś inicjatywie głównie (choć nie wyłącznie) po to, żeby opisać to na blogu. marzyło mi się, żeby powodem mojej wycieczki do turynu było uczestnictwo choć jednego z moich własnych dzieci w warsztatach. "Los na loterii" wygrały dzieci ze szkoły "n.tommasio" z turynu. miałam się tam pojawić w charakterze tłumacza, ale szczerze mówiąc nie było to zupełnie potrzebne. Andrzej Pilichowski-Ragno doskonale sobie radził konwersując biegle w obu językach: włoskim i polskim, a do pomocy miał jeszcze dwie młode dwujęzyczne dziewczyny, których imiona zupełnie wypadły mi z głowy (przepraszam!).
po krótkim wstępie na temat Korczaka, a następnie po przeorganizowaniu się w duety, tudzież pojedyncze sztuki, dzieciaki lat 8 przystąpiły do pracy. celem warsztatów było stworzenie z dostępnych materiałów, (korki, nakrętki, wycinki, papiery, szmatki, gałązki itd, zwierzęcia (lub czegoś w tym "stylu"). wszyscy z zapałem zaczęli kombinować, rozkładać przedmioty, wymyślać. niektórzy mieli gotowe pomysły w głowach. tym poszło szybko, potem tylko "udoskonalali" swoje zwierza. niektórzy inspirowali się jakimś pojedynczym elementem, lub kolorem, a jeszcze inni ani rusz nie mogli wybrnąć z twórczego impasu - im pomagali niestrudzenie Anita Andrzejewska i Andrzej Pilichowski.
(niestety podczas największego natężenia twórczych sil musiałam pobiec na pociąg, wiec na koniec przytaczam słowa agnes, która została do końca warsztatów.)
"Kiedy dzieci skończyły już prace, zabrano je ostrożnie w kat sali, gdzie w zaimprowizowanym atelier fotograficznym, zrobiono ich zdjęcia. Na koniec posadzono dzieci na podłodze i wyświetlono slajdy ze zdjęciami prac. Przy każdym slajdzie dzieci najpierw zgadywały co to za zwierze, potem zgłaszał się autor i komentowano pokrótce prace. Dzieciakom bardzo się podobało."
dodam jeszcze, ze młodzi twórcy podeszli do zajęci z taka powaga i zaangażowaniem, ze za boję się napisać, ze była to dobra "zabawa". określiłabym to raczej jako "kawal dobrej roboty", oczywiście ze strony tak dużych jak i małych uczestników. wszystkim dziękuję za miłe spotkanie, a szczególnie agnes za pretekst do małej ucieczki z prowincji do wielkiego miasta :)
mam nadzieje, ze nadarzy się okazja do zobaczenia się na kolejnych warsztatach :)))
pozdrawiam serdecznie
ag
to chyba pierwszy raz, kiedy uczestniczyłam w jakiejś inicjatywie głównie (choć nie wyłącznie) po to, żeby opisać to na blogu. marzyło mi się, żeby powodem mojej wycieczki do turynu było uczestnictwo choć jednego z moich własnych dzieci w warsztatach. "Los na loterii" wygrały dzieci ze szkoły "n.tommasio" z turynu. miałam się tam pojawić w charakterze tłumacza, ale szczerze mówiąc nie było to zupełnie potrzebne. Andrzej Pilichowski-Ragno doskonale sobie radził konwersując biegle w obu językach: włoskim i polskim, a do pomocy miał jeszcze dwie młode dwujęzyczne dziewczyny, których imiona zupełnie wypadły mi z głowy (przepraszam!).
po krótkim wstępie na temat Korczaka, a następnie po przeorganizowaniu się w duety, tudzież pojedyncze sztuki, dzieciaki lat 8 przystąpiły do pracy. celem warsztatów było stworzenie z dostępnych materiałów, (korki, nakrętki, wycinki, papiery, szmatki, gałązki itd, zwierzęcia (lub czegoś w tym "stylu"). wszyscy z zapałem zaczęli kombinować, rozkładać przedmioty, wymyślać. niektórzy mieli gotowe pomysły w głowach. tym poszło szybko, potem tylko "udoskonalali" swoje zwierza. niektórzy inspirowali się jakimś pojedynczym elementem, lub kolorem, a jeszcze inni ani rusz nie mogli wybrnąć z twórczego impasu - im pomagali niestrudzenie Anita Andrzejewska i Andrzej Pilichowski.
(niestety podczas największego natężenia twórczych sil musiałam pobiec na pociąg, wiec na koniec przytaczam słowa agnes, która została do końca warsztatów.)
"Kiedy dzieci skończyły już prace, zabrano je ostrożnie w kat sali, gdzie w zaimprowizowanym atelier fotograficznym, zrobiono ich zdjęcia. Na koniec posadzono dzieci na podłodze i wyświetlono slajdy ze zdjęciami prac. Przy każdym slajdzie dzieci najpierw zgadywały co to za zwierze, potem zgłaszał się autor i komentowano pokrótce prace. Dzieciakom bardzo się podobało."
![]() |
| księżniczka |
![]() |
| nietoperz |
![]() |
| twarz |
![]() |
| rekin młot |
![]() |
| świnka |
![]() |
| tygrys |
mam nadzieje, ze nadarzy się okazja do zobaczenia się na kolejnych warsztatach :)))
pozdrawiam serdecznie
ag
Tuesday, 30 October 2012
jej wysokość xufa de valencia
obiecałam sobie kiedyś, że nie będę tu na blogu zbaczać z tematu życia kulturalnego, tudzież własnej lub cudzej twórczości radosnej... tym razem jednak muszę zrobić wyjątek i wrócić na chwilkę do botaniki. wtajemniczeni wiedza, że łażę po lesie i zbieram chwasty w celach konsumpcyjnych, tudzież, że obsiewam zagony dziwnymi roślinami, odnoszę sukcesy w uprawie bawełny, rabarbaru czy porzeczek na piaszczystej ziemi Piemontu, więc zapewne nie zdziwi ich, że...
z dużą przyjemnością mam zaszczyt zaprezentować:
jej wysokość xufa de valencia
wyhodowana z takiego oto źródła:
a to część plonów:
tak naprawdę jest tego dużo więcej. na parę litrów horchata starczy, ale wydłubywanie tych "kartofelków" z błota w ostatnich dniach października i to przy szalejącym wietrze z bieguna północnego należny zaliczyć do rubryki "poświecenie". na szczęście są pyszne, słodkie i jak na mój gust całkiem spore, wiec mam nadzieje na rekompensatę za obtarte i zgrabiałe paluszki, pot spływający spod wełnianej czapki i ubłoconą kapotę, o przemarzniętych stopach w kaloszach już nic nie mówię...
mniam!
z dużą przyjemnością mam zaszczyt zaprezentować:
jej wysokość xufa de valencia
wyhodowana z takiego oto źródła:
a to część plonów:
tak naprawdę jest tego dużo więcej. na parę litrów horchata starczy, ale wydłubywanie tych "kartofelków" z błota w ostatnich dniach października i to przy szalejącym wietrze z bieguna północnego należny zaliczyć do rubryki "poświecenie". na szczęście są pyszne, słodkie i jak na mój gust całkiem spore, wiec mam nadzieje na rekompensatę za obtarte i zgrabiałe paluszki, pot spływający spod wełnianej czapki i ubłoconą kapotę, o przemarzniętych stopach w kaloszach już nic nie mówię...
mniam!
Subscribe to:
Posts (Atom)
















































