postanowiłam wrócić na bloga. powód jest prosty - kolejne biennale w wenecji za nami, więc jest o czym pisać. to znaczy zawsze jest o czym pisać, ale teraz to szczególnie! :) będzie się działo.
Tuesday, 17 October 2017
Zapowiedź - seria postów na temat Biennale di Venezia 2017
dzień dobry!
postanowiłam wrócić na bloga. powód jest prosty - kolejne biennale w wenecji za nami, więc jest o czym pisać. to znaczy zawsze jest o czym pisać, ale teraz to szczególnie! :) będzie się działo.
postanowiłam wrócić na bloga. powód jest prosty - kolejne biennale w wenecji za nami, więc jest o czym pisać. to znaczy zawsze jest o czym pisać, ale teraz to szczególnie! :) będzie się działo.
Tuesday, 11 March 2014
padiglione italia
im dłużej o biennale myślę, tym bardziej chcę coś napisać, i tym bardziej nie chce mi się do pisania siadać :)
pozrzędziłąm w poprzednim poście więc wreszcie nadszedł czas na pozytywne relacje.
tak, jak dwa lata temu, podzieliłam posty według klucza - pawilon włoski, pawilony międzynarodowe, arsenał. nie piszę o rzeczach, które nie zapadły mi w pamięć. minęło kilka miesięcy od wycieczki na biennale, więc łatwiej mi zdecydować co naprawdę pozostaje we mnie po weneckim maratonie. miłego oglądania i czytania!
błądząc po salach włoskiego pawilonu, straciwszy już prawie nadzieje na uniesienia w obliczu kolekcjonerskiej manii gioni, weszliśmy do sali, gdzie wisiały te ciemne, jakoby przygnębiające obrazy. kiedy myślę o zeszłorocznym biennale jest to pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy - to wspomnienie, objawienie, płynna stal morza północnego w pomieszczeniu niewielkich rozmiarów. z daleka zaskoczyła mnie precyzja, która chwilę później okazała się żartem, widziałam szczegółowo namalowane grzywy fal, bo chciałam je widzieć, a naprawdę na obrazach były tylko lekkie pociągnięcia białej farby na zimnej czerni. tylko na jednych chyba płótnie widać fragment statku. reszta to abstrakcja. krystaliczna melancholia i ciemna strona duszy. (towarzyszył im serra, ale zakładam, że o nim mądrzejsi ludzie już wszystko powiedzieli).
"himmelfarben" - kolory nieba. akurat w tej wersji kuratorska miłość do kolekcjonowania nawet mnie przekonuje. szkoda tylko, że te prace powstały w 1976 roku. eh, nowoczesność... malarz, grafik i reżyser. ikona realizmu socjalistycznego, a tu taki hołd ku czci ulotności i efemerydzie. hołd zimny, logiczny i wręcz biurokratyczny. poeta - urzędnik. kocham sprzeczności.
pozrzędziłąm w poprzednim poście więc wreszcie nadszedł czas na pozytywne relacje.
tak, jak dwa lata temu, podzieliłam posty według klucza - pawilon włoski, pawilony międzynarodowe, arsenał. nie piszę o rzeczach, które nie zapadły mi w pamięć. minęło kilka miesięcy od wycieczki na biennale, więc łatwiej mi zdecydować co naprawdę pozostaje we mnie po weneckim maratonie. miłego oglądania i czytania!
Thierry De Cordier
błądząc po salach włoskiego pawilonu, straciwszy już prawie nadzieje na uniesienia w obliczu kolekcjonerskiej manii gioni, weszliśmy do sali, gdzie wisiały te ciemne, jakoby przygnębiające obrazy. kiedy myślę o zeszłorocznym biennale jest to pierwsza rzecz jaka przychodzi mi do głowy - to wspomnienie, objawienie, płynna stal morza północnego w pomieszczeniu niewielkich rozmiarów. z daleka zaskoczyła mnie precyzja, która chwilę później okazała się żartem, widziałam szczegółowo namalowane grzywy fal, bo chciałam je widzieć, a naprawdę na obrazach były tylko lekkie pociągnięcia białej farby na zimnej czerni. tylko na jednych chyba płótnie widać fragment statku. reszta to abstrakcja. krystaliczna melancholia i ciemna strona duszy. (towarzyszył im serra, ale zakładam, że o nim mądrzejsi ludzie już wszystko powiedzieli).
hiperrealizm!!!
najseksowniejsza męska pacha w dziejach biennale. wyczytałam, że te obrazy są malowane godzinami, dniami, tygodniami... wyłącznie w naturalnym świetle. jest w nich klimat. nie wiem, czy fotografie oddają atmosferę ciepła i przychylnego spojrzenia na męski akt, ale w rzeczywistości właśnie to spojrzenie przebija z tych niewielkich obrazów, o powierzchni gęstej od farby, tak, że faktura nadaje im coś jakby trzeci wymiar. przychodzi (raczej wszystkim jak mniemam) skojarzeniem z lucianem freudem. z tą różnicą, że jest tu dużo więcej uczucia, a nie współczucia. tak myślę. :)
Andra Ursuta
niestety widać mnie w szybce. :( andra ursuta pochodzi z rumunii. te zamknięte za szkłem pokoiki rodem z domku dla lalek to wg tego, co piszą w katalogu - reminiscencje z jej rumuńskiego dzieciństwa. piszą też o traumie i egzorcyzmach, których dokonuje konstruując wierne rekonstrukcje i zamykając je w szklanych pudełkach. trochę zdziwił mnie ten opis, bo według mnie jest tu przede wszystkim tęsknota. pod przykrywką ćwiczenia pamięci i wyrzucania zalegających w niej wspomnień kryje się chęć powrotu. tak to widzę. bardzo mnie uderzyły te obiekty. też często o nich myślę.
KP Brehmer
"himmelfarben" - kolory nieba. akurat w tej wersji kuratorska miłość do kolekcjonowania nawet mnie przekonuje. szkoda tylko, że te prace powstały w 1976 roku. eh, nowoczesność... malarz, grafik i reżyser. ikona realizmu socjalistycznego, a tu taki hołd ku czci ulotności i efemerydzie. hołd zimny, logiczny i wręcz biurokratyczny. poeta - urzędnik. kocham sprzeczności.
nie mogłam odkleić nosa od szyby, a oczu od 367 maleńkich karteczek z notesu - zapisu "dialogu" londono z tekstami, które go inspirują. "obrazy wewnętrznego uniwersum prozy i poezji". w niektórych widać oczywiście skąd pochodzą, inne istnieją poza czasem i słowami, które posłużyły za pretekst. wybrałam pierwsze-lepsze, inne zachowam dla siebie ;) z zazdrości!
tyle na dziś :) następnym razem arsenał.
Friday, 7 March 2014
palazzo enciclopedico
(zamiast wstępu)
kilka słów na temat kur, tfu! kuratora biennale 2013. otóż osobiście nie podoba mi się on, nie lubię i nie wiem co on tam wyczyniał, nie udało mu się. w ogóle moim "natchnieniem" do opisania własnego doświadczenia stał się wywiad z onym, niejakim massimiliano gioni. najmłodszy w historii, wspaniale zapowiadający się u progu nieźle już rozkręconej, świetlistej kariery bełkotał do kamery takie bzdury, że włos siwiał na skroni. pomimo obrotów tej gwiaździstej postaci wśród gigantów pokroju maurizio cattelan czy francesco bonami, chyba nie zdołał stanąć na wysokości zadania. wśród potoku słów udało mi się uchwycić myśl, że oto on massimiliano g. wynalazł nowe horyzonty, wytyczył tor, którym biegnie nowoczesność w towarzystwie artystów niedocenianych, właściwie nieartystów (z czasów zamierzchłych), że oto on massimiliano g. zgromadził niezliczoną ilość artefaktów cudownych, tak odkrywczych, że wątpi czy my, publiczność biennale, nie tylko nie będziemy w stanie docenić (do czasu iluminacji, której powinniśmy pod wpływem wystawy doznać), ale i zrozumieć. tu się nie pomylił. ponoć rekordem tego biennale była uczestnicząca w nim ilość nieboszczyków. wykopanych spod ziemi tu i tam, również w najdalszych zakątkach globu, odkurzonych na strychach i w okrytych pleśnią piwnicach. ewidentny wielbiciel kolekcjonowania zademonstrował na biennale olbrzymie zbiory różnych przedmiotów. zabrakło przewodniej myśli, choć trudno o bardziej konkretny temat: pałac encyklopedyczny - jako kompendium wiedzy o świecie ułożone w logicznym porządku. nie bardzo dotarł do mnie kuratorski przekaz, oprócz jednego - pokazać zbiory rzeczy dziwnych, reszta rozmyła się w bezbrzeżnym morzu przedmiotów zetlałych, ustawionych w równych rządkach w kilometrowych salach. co to ma do rzeczy z osiągnięciami w sztuce na przestrzeni ostatnich dwóch lat? no nie wiem. za głupia jestem, to pewne. nie zachwyciłam się - szkoda, moja strata. na szczęście nawet dla gioni niemożliwym okazało się, przy tak olbrzymiej wystawie, przypadkowo, omyłkowo i mimochodem nie dorzucić paru prawdziwych pereł.
ps. jestem pewna, że carl gustav jung podskoczył z radości w grobie na wieść, że jego czerwona księga była gwoździem programu biennale 2013,zazdrośnie jednak łypiąc na salę gdzie rudolf steiner dzielił przestrzeń z dwójką niestrudzonych performerów.
Thursday, 6 March 2014
Thursday, 20 February 2014
othello
asti, 18th feb. 2014. intense, deep and suprising. masterpiece, inversion and eversion of othello's and iago's characters. annoying pauses and walks. endless applause.
Wednesday, 5 February 2014
mario benedetti
corazón coraza
porque te tengo y no
porque te pienso
porque la noche está de los ojos abiertos
porque la noche pasa y digo amor
porque has venido a recoger tu imagen
y eres mejor de todas tus imágenes
porque eres linda desde el pie hasta el alma
porque eres buena desde el alma a mí
porque te escondes dulce en el orgullo
pequeña y dulce
corazón coraza
porque eres mía
porque no eres mía
porque te miro y muero
y peor que muero
si no te miro amor
si no te miro
porque tú siempre existes dondequiera
pero existes mejor donde te quiero
porque tu boca es sangre
y tienes frío
tengo que amarte amor
tengo que amarte
aunque esta herida duela como dos
aunque te busque y no te encuentre
y aunque
la noche pase y yo te tenga
y no.
porque te tengo y no
porque te pienso
porque la noche está de los ojos abiertos
porque la noche pasa y digo amor
porque has venido a recoger tu imagen
y eres mejor de todas tus imágenes
porque eres linda desde el pie hasta el alma
porque eres buena desde el alma a mí
porque te escondes dulce en el orgullo
pequeña y dulce
corazón coraza
porque eres mía
porque no eres mía
porque te miro y muero
y peor que muero
si no te miro amor
si no te miro
porque tú siempre existes dondequiera
pero existes mejor donde te quiero
porque tu boca es sangre
y tienes frío
tengo que amarte amor
tengo que amarte
aunque esta herida duela como dos
aunque te busque y no te encuentre
y aunque
la noche pase y yo te tenga
y no.
Monday, 2 December 2013
Wednesday, 11 September 2013
Tuesday, 13 August 2013
Tuesday, 23 July 2013
Wednesday, 22 May 2013
Thursday, 16 May 2013
Monday, 25 March 2013
kiss the princess / villa paolina / earth hour 2013
we celebrated the wwf's "earth hour" in the darkness... in the forest, by the pond with frogs, toads and tritons. it was beautiful and exciting, especially for filip. he has kissed like three or four toads calling them beautiful sweethearts. fortunately none of them has turned to be a princess. ;)
I learned a lot about the amphibians thanks to a lecture of a herpetologist. and I was quite sad and surprised to get to know that maybe we are one of the last people on this earth to coexist with amphibians, as the populations and species decrease so fast. the number of amphibians decreased of 70% in last 35 years, and we've lost 120 species since 1980, about a third of the species risks the extinction.
goodbye bufo viridis, hyle intermedia, lissotrion vulgaris and mesotriton alpestris.
and thank you humankind :(
I learned a lot about the amphibians thanks to a lecture of a herpetologist. and I was quite sad and surprised to get to know that maybe we are one of the last people on this earth to coexist with amphibians, as the populations and species decrease so fast. the number of amphibians decreased of 70% in last 35 years, and we've lost 120 species since 1980, about a third of the species risks the extinction.
goodbye bufo viridis, hyle intermedia, lissotrion vulgaris and mesotriton alpestris.
and thank you humankind :(
Wednesday, 20 March 2013
pietà - kim ki duk
(Wednesday, February 23, 2013)
here it comes again:
I couldn't sleep last night 'cause I have got...
...another "strong kick in the head".
very very "asian style", slow and symbolic scenes, poverty under the cloudy sky, scenes of violence in tight, sultry rooms, a rabbit and an eel, chicken's insides and a knife.
him and her, mother and son and their complicated relationship.
this is how the world looks like in kim ki duk's "pietà", although more then the above image you will see something like this:
which is quite the same, but "quite" makes the difference.
I am deeply moved and impressed.
and... rather (well, to be honest: completely) uncritical about asian cinema, I go and see whatever I can see, and I enjoy it. always.
the only thing disturbing me a lot was the Lee Jung-jin's face - too much botox or something? Jo Min-su was simply beautiful.
Thursday, 28 February 2013
giannini & luzzati
mi rendo conto che dovrei scrivere qualcosa in italiano... ma tanto qua, tra le alpi e mar ligure, tutti lo conoscono più che bene il egregio signor luzzati, e quindi lasciamo perdere le mie spiegazioni del cavolo. magari, se il tempo non stringe, guardate solo le foto! ;)))
to jest muzeum kina w turynie! w niedziele wybraliśmy się, właśnie tutaj, z dziećmi na wystawę luzzatiego i gianiniego. luzzati to chyba niezbyt znana postać w polsce, ale tutaj miedzy alpami i morzem liguryjskim raczej tak. autor niezliczonej ilości prac, ilustrator książek dla dzieci, autor filmów animowanych.
wystawa, którą odwiedziliśmy to zbiór storyboardów, szkiców, rysunków tła i postaci, wykonanych przez luzzatiego i wykorzystanych w filmach (w tym dwóch które kandydowały do oskara), stworzonych w duecie gianinim na przestrzeni ich wieloletniej współpracy.
mam wielki sentyment do luzzatiego.jak dla mnie jest artystą totalnym, i to (moim zdaniem) widać we wszystkim co zrobił. czuję te twory, rysunki i collages od początku do końca, tam nie ma ani okruszynki oszustwa i udawania, tandeta zamienia się w bogactwo, a blichtr w zaczarowany świat.
najbardziej zaczarowany jest oczywiscie "czrodziejski flet".
na każdym kroku przewija się pulcinella. (niestety nie przepadam za commedia dell'arte.)
no i cudowna "sroka złodziejka" - czyż nie jest niesamowita?
a jak pieknie tanczy! prawdziwa baletnica.
mam nadzieję, że luzzati zza grobu wybaczy mi tę profanację...
szkoda tylko, że przeogromna wystawa "rozsypała" się we wnętrzu monumentalnej wieży - mole antoneliana. z jednej strony ciasny pawilonik w środku głównego holu, z drugiej - długa wspinaczka po spirali we wnętrzu, sprawiły, że nie można było nacieszyć się "byciem" w świecie luzzatiego, a eksponaty z muzeum kina (ogromne scenografie i ekrany z fragmentami znanych filmów) skutecznie zakłócały odbiór. no cóż, bywa i tak. mimo wszystko było warto.
you can read in english about the luzzati-gianini exhibition in mole antoneliana HERE.
anf for all those who wanto to see the famous luzzati's aniimations, please have a look HERE.
enjoy! :)))
Subscribe to:
Posts (Atom)














































